Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny

 

ZELOCI

LECH STĘPNIEWSKI


Ruch zelotów (czyli gorliwców) zrodził się prawdopodobnie w Galilei na początku naszej ery, a więc mniej więcej w tym samym czasie i miejscu, gdzie dorastał mały Jezus. Zeloci nie byli sektą religijną. W kwestiach teologicznych nie różnili się właściwie od faryzeuszy, natomiast przyznawali sobie prawo do używania przemocy wobec rzymskich bałwochwalców oraz (co chyba zdarzało się znacznie częściej) wobec kolaborujących z Rzymianami Żydów, których majątki z satysfakcją konfiskowali. By uspokoić sumienie, chętnie wierzyli też, że właśnie w ten sposób przyspieszają nadejście Mesjasza, co - z chrześcijańskiego punktu widzenia - rzeczywiście się spełniło!

W połowie I wieku spośród zelotów wyodrębnił się skrajny odłam bezwzględnych zabójców zwanych sikarii (od greckiego sikarioi - nożownicy). Atakowali zazwyczaj w biały dzień, na ludnych placach, niejako zarzynając swoją ofiarę na oczach widzów - co musiało robić wielkie wrażenie i świadczy, że już antyczny terroryzm kładł niemały nacisk na efekt propagandowy. Podobno stosowali także terror masowy zatruwając studnie w tych wsiach i miasteczkach, gdzie ich gorliwość nie cieszyła się odpowiednim zrozumieniem. Kto wie, czy popularny w średniowieczu obraz podstępnego Żyda wrzucającego truciznę do chrześcijańskiej studni nie jest mglistą reminiscencją zelockich wyczynów, ożywioną po przeszło 10 wiekach przez jakiegoś szczególnie oczytanego inkwizytora.

Z pewnych uwag w "Dawnych dziejach Izraela" Józefa Flawiusza wynika, że przynajmniej niektórzy sikarii działali również na dwa fronty - jako zawodowi mordercy do wynajęcia (Antiquitates, XX). Z ich usług podobno korzystał nawet jeden z następców Piłata, prokurator Feliks. Jak zatem widać, każdy terroryzm z czasem się degeneruje.

Jako fachowcy od przemocy zeloci odgrywali znaczną rolę w wielkim powstaniu przeciwko Rzymianom (66-70), które jednak skończyło się kompletną klęską i zburzeniem Świątyni. Ostatni z nich zginęli w kilka lat później samobójczą śmiercią podczas słynnej obrony Masady (73) i w ten sposób dołączyli do grona bohaterów, o których teraz mali Izraelczycy muszą czytać rzewne i umacniające narodowego ducha czytanki, więc terrorystami ich już nazywać nie bardzo wypada.

Choć w Nowym Testamencie o działalności zelotów się nie wspomina, to jednak niektórzy przypuszczają, że właśnie zelotą mógł być ów Jezus Barabasz uwolniony przez Piłata zgodnie z jasno wyrażonym życzeniem żydowskiego ludu. Wprawdzie Jan nazywa Barabasza po prostu "rozbójnikiem" (lestes), ale Mateusz określa go jako "znacznego więźnia", Marek i Łukasz zaś wskazują na jakieś jego związki z "powstańcami" i "rozruchami na mieście". Jeśli to prawda, trudno się dziwić, że lud wolał bezkompromisowego człowieka podziemia niż dziwnego rabbiego z zapadłej dziury, który nie tylko nie zarżnął ani jednego Rzymianina, ale jeszcze namawiał do dobrowolnego oddawania rzymskiemu cesarzowi co cesarskie. Tak jakby nie wiedział, że jest okupacja, kryzys i człowiekowi każdego grosza żal.

Być może do zelotów należał wcześniej także apostoł Szymon Kananejczyk, który dwukrotnie pojawia się w Piśmie z takim właśnie mianem. Raz jako "zwany zelotą" (Łk 6,15), a w Dziejach Apostolskich już jako po prostu Szymon Zelota: Simon ho zelotes. Mielibyśmy zatem w tym wypadku do czynienia z prawdziwym cudem - terrorystą nawróconym.


© Lech Stępniewski wrzesień 2001

Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny