Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny

 

BÓG MÓWIĆ PO MURZYŃSKU

LECH STĘPNIEWSKI


Sprawiłem sobie "Tryptyk rzymski" Jana Pawła II. Świetny na prezent, bo ślicznie wydany, a przy tym niedrogi. Gdybym tylko obejrzał, byłbym zachwycony. Ja jednak postąpiłem ekscentrycznie - przeczytałem. A to już zajęcie pełne niespodzianek. Pod koniec drugiej części Autor pisze: "Sykstyńska polichromia przemówi wówczas Słowem Pana: / Tu est Petrus - usłyszał Szymon syn Jony". "Tu EST Petrus"? Wbrew temu, co podaje w przypisie wydawca, nie znaczy to wcale "Ty jesteś Piotr", ale "Ty JEST Piotr". Czyżby zatem Pan Jezus mówił do Szymona syna Jony po murzyńsku?

W pierwszej chwili pomyślałem, że to tylko przykra, lecz w gruncie rzeczy niewarta wzmianki literówka. Papieżowi, widać, drgnęła ręka, nakreślił "est" zamiast "es", a któryś z redaktorów z fałszywego pietyzmu tę papieską omyłkę pozostawił. Że nie był to zwykły błąd drukarski, upewnił mnie Krzysztof Globisz, który na dołączonej do "Tryptyku" płycie z nienaganną dykcją owo "t" w słowie "est" wymawia, nagrania dokonano zaś jeszcze w styczniu.

Traf jednak chciał (albo Opatrzność - jak kto woli), że wydawca umieścił w charakterze ilustracji również podobizny trzech stron autografu, a wśród nich znajduje się i ta ze słowami Jezusa. Tylko że tam, w rękopisie Jana Pawła II, wszystko jest w porządku! "Tu ES Petrus". Ty jesteś... Druga osoba, a nie trzecia! Nb. dokładnie tak, jak ma Wulgata w 18 wersecie 16 rozdziału Ewangelii według św. Mateusza: "...ego dico tibi quia tu es Petrus...". "...ja mówię ci ponieważ ty jesteś Piotr..."

I o tym już milczeć nie można. O ile bowiem pieczołowite powtarzanie papieskiego błędu byłoby co najwyżej bezmyślnym lizusostwem, o tyle takie nonszalanckie "poprawianie" Papieża to SKANDAL!!!

 

Redaktorzy do lupy!

Postanowiłem zatem przekonać się, co naprawdę napisał Papież, wziąłem lupę i porównałem wydrukowany tekst z autografem. Fachowo nazywa się to kolacjonowaniem i należy do obowiązków redaktora. Już po kwadransie musiałem przyznać rację Autorowi, że "potok się nie zdumiewa (...) - lecz zdumiewa się człowiek", bo rezultat okazał się zaiste zdumiewający. Na ledwie trzech stroniczkach, stanowiących w przybliżeniu jedną piątą całości poematu, rozbieżności pojawiają się przynajmniej w dziesięciu miejscach!

Niektóre są drobne i do wybaczenia. Na stronie 9 po słowie "prądem" dodano wielokropek, a na stronie 27 po słowie "Eius" wielokropek usunięto. Na stronie 31 to, co w rękopisie było rozbite na dwie linijki, połączono w jedną, a na stronie 26 myślnik zamieniono na dwukropek i zamiast "pomiędzy Początkiem a Kresem" dano "pomiędzy Początkiem i Kresem".

Ale jednocześnie na tej samej stronie "przemówiła" zmieniono na "przemawiała", a w zwrocie "przemawia wówczas słowem Pana" "przemawia" zmieniono na "przemówi", co już nie jest bez znaczenia. W dodatku "słowem" wydrukowano dużą literą, używaną tradycyjnie wtedy, gdy chodzi o Słowo Przedwieczne, czyli samego Jezusa Chrystusa. Za to niejako dla równowagi na stronie 9 dwukrotnie w słowie "ty" zamieniono duże "T" na małe.

Pierwsza część "Tryptyku rzymskiego" nosi podobno tytuł "Strumień", ale na początku rękopisu Autor położył słowo "Ruah" (po hebrajsku "tchnienie", "duch") i jeszcze "wzmocnił" je przytaczając początek Księgi Rodzaju: "Duch Boży unosił się nad wodami" - bo "Duch Boży" to w oryginale "ruah Elohim". Ujął też "Ruah" w cudzysłów, podkreślił oraz napisał nieco większymi literami niż podtytuł. Tymczasem wydawca właśnie podtytuł wytłuścił i powiększył, kłopotliwe "Ruah" zaś wstawił do kąta i potraktował kursywą. Ale jeśli nie jest ono ani tytułem ani podtytułem, to czym właściwie jest? [PRZYPIS]

Z kolei na stronie 10 umieszczono w półokrągłym nawiasie trzy linijki, które w rękopisie zostały skreślone! Zabieg tym bardziej mylący, że podobne nawiasy pojawiają się w tekście jeszcze kilkakrotnie. I teraz nie wiadomo, czy i kiedy jest to wyraz intencji Autora, a kiedy redaktorski "pomysł" na przywracanie autorskich skreśleń. Są też i takie miejsca, gdzie nawet lupa nie wystarczy. Na stronie 26 można czytać "widzą siebie" albo "widzę siebie", natomiast na stronie 31 zamiast "szli tam" można równie dobrze przyjąć lekcję "szli Tam".

Być może wszystkie te zmiany (prócz oczywiście nieszczęsnego "Tu est Petrus") szczegółowo z Papieżem uzgodniono [PRZYPIS], ale w książce brak na ten temat informacji. Zamiast tego jest posłowie pełne gładkich frazesów o "uwerturze lirycznej nakłaniającej do zamyślenia nad tajemnicą przemijania" i wkraczaniu "w krainę wielkiej poezji".

 

Krucho z łaciną

Nie bez kozery zwracam uwagę na drobiazgi, ponieważ papieskie medytacje to nie wiersze ks. Twardowskiego, które można dać do czytania dzieciom. Dotyczą wprawdzie spraw niebieskich, ale zarazem są piekielnie trudne. Jak na przykład rozumieć ów "Próg Słowa, w którym wszystko było na sposób niewidzialny, odwieczny i boski", albo co to znaczy, że Stwórca "sprawia podobieństwo", gdy wszystko podtrzymuje w istnieniu? Widać, że nie duszek swobodnej metafory tu rządzi, ale poważny duch teologii z mozołem i poczuciem odpowiedzialności obracający słowami.

Wiele też w tych medytacjach biblijnych aluzji oraz ukrytych cytatów. Nie wiem, ilu spośród 300 tysięcy nabywców "Tryptyku rzymskiego" rozpozna, że wers "Postanowiono człowiekowi raz umrzeć, a potem Sąd!" to właściwie cytat z Listu do Hebrajczyków (Hbr 9,27), a opowieść o Bogu, który "wszedł w dzieje człowieka / i odsłonił mu Tajemnicę zakrytą / od założenia świata" przywołuje słowa Chrystusa (który z kolei parafrazuje jeden z psalmów) o "rzeczach ukrytych od założenia świata" (Mt 13,35). Wiem jednak, że dobry wydawca powinien o czytelników zadbać i ułatwić im lekturę.

W jeszcze większym stopniu dotyczy to cytatów łacińskich, lecz wydawca z niepojętą skromnością ograniczył się wyłącznie do przekładu - bez podania jakichkolwiek objaśnień, czy choćby źródła! Można ewentualnie darować sobie horacjańskie "non omnis moriar", bo to elementarz kultury. Kto jednak rozpozna, że kilkakrotnie powtórzone w papieskim poemacie słowa "omnia nuda et aperta sunt ante oculis Eius...", to znowu niemal dokładny cytat z Listu do Hebrajczyków: "Wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego..." (Hbr 4,13) [PRZYPIS].

Aż się prosi też, by szerzej wyjaśnić słowa "Tres vidit et unum adoravit" ("Trzech zobaczył, lecz jednego uwielbił"), odnoszące się do tajemniczych przybyszów, których Abraham ujrzał pod dębami Mamre (Rdz 18). Tę dawną i zwięzłą formułę przypisuje się zazwyczaj św. Augustynowi (czasem św. Hilaremu), ale znaleźć ją można w podobnym kształcie już u Orygenesa w "Homiliach o Księdze Rodzaju" (zachowanych w łacińskim przekładzie): "Wybiega na spotkanie trzech mężów, lecz jednemu składa hołd..." (4,2).

Wedle litery Pisma był to Bóg i Jego dwaj aniołowie, atoli chrześcijanie od dawna dopatrywali się w tej scenie prefiguracji Trójcy Świętej. Co ciekawe, Jan Paweł II uczynił jeszcze krok dalej i w homilii wygłoszonej w marcu 2000 roku w Nazarecie przytoczył właśnie te słowa, "tres vidit...", a potem dodał:

"To tajemnicze spotkanie jest zapowiedzią zwiastowania, kiedy to Maryja zostaje mocą Bożą włączona w komunię z Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Dzięki fiat Maryi, wypowiedzianemu w Nazarecie, wcielenie stało się wspaniałym spełnieniem spotkania Abrahama z Bogiem. Tak więc idąc śladami Abrahama, dotarliśmy do Nazaretu".
Właśnie takim medytacyjnym podążaniem śladami Abrahama jest ostatnia część "Tryptyku rzymskiego" i myślę, że gdyby wydawca zdecydował się przedrukować tę papieską homilię, Papież nie miałby mu za złe, że odzierając poezję z tajemnicy zdradza pointę Abrahamowej wędrówki.

I jeszcze jeden łaciński cytat, któremu przydałoby się odautorskie objaśnienie:

"Casta placent superis; pura cum veste venite, / et manibus puris sumite fontis aquam - / słowa te czytałem codziennie przez osiem lat, / wchodząc w bramę wadowickiego gimnazjum".
Bardzo to enigmatyczne. Ale w sierpniu 1998 roku (nb. to kolejne świadectwo, jak długo poemat dojrzewał) podczas audiencji generalnej w Castel Gandolfo, na której byli obecni także wadowiccy maturzyści z 1938 roku, Jan Paweł II dodał do tych słów znaczący komentarz:
"Coś wam powiem po łacinie: Casta placent superis (...). Państwo biją brawo, bo oni mi dzisiaj przywieźli ten zapis tekstu, który widniał w gimnazjum wadowickim przy wejściu. Tekst rzymskiego starożytnego poety, niechrześcijanina, ale mógłby być wzięty z Ewangelii. Casta placent superis, to znaczy, że Bogu podoba się to, co jest czyste. Czyste serce. «Błogosławieni czystego serca». Pura cum veste venite. Przychodźcie w czystym odzieniu. W białych szatach. Et manibus puris sumite fontis aquam. I czerpcie wodę życia. (...) Wprawdzie z łaciną jest krucho w tym pokoleniu, ale myśl, która się w tym łacińskim wersecie zawiera, jest wciąż aktualna. Życzę wam tego, żebyście umieli czerpać czystymi rękoma ze zdroju życia, tego życia, którym jest Chrystus. Sam zresztą powiedział o sobie: «Niech przyjdzie do mnie i pije»".
Z tej perspektywy nie tylko łacińska maksyma nabiera nowych znaczeń, ale też jaśniej widać, co kryje się w obrazie źródła i ożywczej wody z pierwszej części "Tryptyku". A także dlaczego ważne jest, czy Papież zwraca się do imaginatywnego strumienia "Ty", z dużej litery, czy też - jak uznał redaktor ks. Józef Guzdek - po prostu "ty", niczym do pierwszej lepszej górskiej rzeczki. I żeby księdza redaktora wyręczyć w nudnej kwerendzie dodajmy, że ów cytat z "rzymskiego starożytnego poety", "Casta placent superis...", to wersy 13 i 14 pierwszej elegii z drugiej księgi "Elegij" Tibullusa. A tak - był taki antyczny rupieć. I choć "niechrześcijanin", teraz w katolickim kraju nie znać go już nie wypada, skoro sam biskup Rzymu cytuje go z atencją.

 

Czy Piotr musi być poetą?

Może jednak niepotrzebnie wywijam lupą i przejmuję się każdą kropką, skoro jak na razie wszystko zmierza ku temu, by "Tryptyk" stał się kolejnym nie czytanym bestsellerem. Tu mowa jest o źródle wody żywej, a P.T. Czytająca Publiczność wyciąga z tego wniosek, że Papież kocha przyrodę i tatrzańskie strumyki. "Jakbyśmy się znajdowali w Dolinie Chochołowskiej albo gdzieś nad Kalatówkami. Papież wsłuchuje się w ciszę. Zachęca nas do podziwiania górskiej przyrody, wyruszenia w górę wzdłuż potoku, by na końcu zapytać o początek tego piękna, o jego Stwórcę: «Zatoka lasu zstępuje w rytmie górskich potoków, ten rytm objawia mi Ciebie, Przedwieczne Słowo»" (ks. prof. Jan Machniak, kierownik Katedry Teologii Duchowości PAT, w rozmowie z Bogusławą Stanowską-Cichoń, "Niedziela" 11/2003). Na końcu? Ależ od tego zdania cały poemat się zaczyna!

Gdy czyta się podobne kwiatki o poszukiwaniu Pana Boga "w tak pięknych okolicznościach przyrody", człowiek znów odnosi wrażenie, że nie chodzi o to, by Papieża zrozumieć, ale by Go fetować. Ba, pojawiły się już nawet hucpiarskie dywagacje, czy Jan Paweł II aby nie powinien za swoje dziełko dostać od ręki literackiej Nagrody Nobla! Zgoda - należy kochać nieprzyjaciół (także nieprzyjaciół Kościoła), ale czy trzeba im się zaraz tak bezmiernie głupio podkładać?

Z drugiej strony trudno o subtelne analizy teologiczne, gdy nie bardzo wiadomo, czy ma się do czynienia ze słowami Papieża, czy też księdza redaktora Guzdka. Dlatego z dalszymi interpretacjami poczekamy do wyjaśnienia tej sprawy. Trzeba jednak już teraz wyraźnie powiedzieć, że papieskie medytacje nie są owocem wielkiej poezji, ale raczej wielkiej modlitwy. Toteż np. porównywanie Jana Pawła II z Czesławem Miłoszem, "Tryptyku rzymskiego" z "Traktatem teologicznym", nie ma najmniejszego sensu.

Ale czy Piotr koniecznie musi być wielkim poetą? Niechże pilnuje kluczy Królestwa i umacnia braci w wierze - to w zupełności wystarczy.

Jan Paweł II, "Tryptyk rzymski", posłowie: Marek Skwarnicki, redakcja: ks. Józef Guzdek, Wydawnictwo św. Stanisława BM Archidiecezji Krakowskiej [PRZYPIS], Kraków 2003.


PRZYPISY

...czym właściwie jest?
Podkreślam, że nie kwestionuję tytułu pierwszej części "Tryptyku". Nie twierdzę też, że "Ruah" to właściwy tytuł lub podtytuł. Porównanie autografu z tekstem wydrukowanym nasuwa po prostu liczne wątpliwości, a wydawca bynajmniej nie zadbał o to, by je rozwiać. Nie wydaje mi się też, by była to - jak sugerował jeden z moich polemistów - inwokacja, czyli coś w rodzaju "Veni, Creator Spiritus!". Zacytowane zakończenie drugiego wersu pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju: "Duch Boży unosił się nad wodami..." (nb. cytat to znów swobodny, z dodanym wielokropkiem) pozbawione jest bowiem całkowicie "inwokacyjnego tonu": ani to prośba, ani wezwanie. W sumie: nie-wiadomo-co.

[POWRÓT]
...wszystkie te zmiany (...) szczegółowo z Papieżem uzgodniono
Z krótkiej notki, która ukazała się na łamach "Gazety Krakowskiej" w dniu 21 marca 2003 r. (kliknij tutaj Archiwum "Gazety Krakowskiej" - trzeba się zarejestrować!), wynika, że tak właśnie było, ja zaś zasługuję na kary ziemskie i niebieskie za "oskarżenie o fałszerstwo" oraz za próbę "wbijania klina pomiędzy papieża, a jego współpracowników":
"- To horrendalne oskarżenie. Papież do ostatniej chwili sam nanosił poprawki, czytał i zatwierdzał tekst przed drukiem - wyjaśnia ks. dr Antoni Świerczek, dyrektor Wydawnictwa św. Stanisława".
Wynika też z tego, że to Papież postanowił - z tajemniczych powodów - zrobić błąd gramatyczny w biblijnym cytacie. A swoją drogą, bardzo chciałbym zobaczyć tę stronicę z korektą naniesioną papieską ręką, nie wątpię bowiem, że próbne wydruki z poprawkami, które "Papież do ostatniej chwili sam nanosił", Ks. Dyrektor wciąż troskliwie przechowuje w wydawniczych archiwach.

[POWRÓT]
...to znowu niemal dokładny cytat z Listu do Hebrajczyków...
Moja znajomość łaciny jest słabiutka (czego się wstydzę), wolałem więc nie wymądrzać się w sprawie cytatu z Listu do Hebrajczyków: "omnia nuda et aperta sunt ante oculis Eius..." i tylko ostrożnie zaznaczyłem, że to cytat "niemal dokładny". Pan Stanisław Kalinkowski, filolog klasyczny, znakomity tłumacz i znawca Orygenesa, upewnił mnie jednak, że i w tym cytacie znajduje się błąd.
Wulgata św. Hieronima ma w odpowiednim miejscu: "omnia autem nuda et aperta sunt oculis eius..." (z "autem" po "omnia", lecz bez "ante"), co w literalnym tłumaczeniu znaczy: "wszystkie zaś [rzeczy] nagie i otwarte są oczom Tego..." ("oculis", celownik). [Nb. Biblia Gdańska przekłada bardzo podobnie: "owszem wszystkie rzeczy obnażone są i odkryte oczom tego..."]. Natomiast "ante" ("przed") zawsze łączy się z biernikiem (por. choćby przysłowiowe "Hannibal ante portas") i w takim "niemal dokładnym cytacie" zwrot ten powinien zatem brzmieć "ante oculos Eius". Wprawdzie podobno w późnym średniowieczu dopuszczano użycie "ante" z narzędnikiem, czyli właśnie "ante oculis" (gdyż ablativus pluralis ma identyczną końcówkę jak dativus pluralis), ale łaciny św. Hieronima - zawsze obowiązującej w wypadku tekstu biblijnego! - tak psuć się nie godzi.

[POWRÓT]
Wydawnictwo św. Stanisława BM Archidiecezji Krakowskiej
Już po napisaniu tej czytanki dowiedziałem się, że za publikację "Tryptyku rzymskiego" odpowiada także ks. Paweł Ptasznik, doktor teologii dogmatycznej, który kieruje Sekcją Polską Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. W rozmowie z Ewą K. Czaczkowską ("Rzeczpospolita", 1-2 marca 2003) powiedział on m.in.: "Wydawnictwo św. Stanisława zostało wybrane, gdyż jest to instytucja kościelna należąca do struktur Kurii Metropolitalnej w Krakowie. To daje pewność, że jakość wydania będzie możliwie najwyższa...". Bez komentarza.

[POWRÓT]


© Lech Stępniewski marzec 2003

Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny