Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny

 

POTĘGA URZĘDU

LECH STĘPNIEWSKI


Ponieważ lubię czytać, zapisałem się kiedyś z nierozważnym entuzjazmem do Klubu Świata Książki firmowanego przez koncern Bertelsmanna. Choć trochę pieniędzy tam przetrwoniłem, ostatnio Klub ów z czarnej niewdzięczności regularnie upokarza mnie wysyłając pliki papierów z powiadomieniem, że znalazłem się w "ekskluzywnym gronie osób" zaproszonych do wzięcia udziału w jakiejś tam niebywałej loterii.

P.T. Czytelnicy "Najwyższego CZASU!" znają zapewne z własnego doświadczenia te żałosne sztuczki. Dotąd jednak takie cudne papiery obrażające inteligencję półinteligentów były specjalnością handlarzy tandetą czy wręcz oszustów, których cały biznes mieści się w skrytce pocztowej. Skoro zatem tak poważna firma jak Bertelsmann pakuje się w podobne przedsięwzięcie, to widać skalkulowała, że właśnie w ten sposób najłatwiej dziś Polaków namówić, by coś kupili.

Atoli nie samo postawienie na ludzką głupotę mnie w tym wypadku zaintrygowało - boć głupich wszędzie i zawsze dość, przeto są godną uwagi klientelą - lecz postawienie na określony gatunek tej głupoty. Nazwałbym ją metaforycznie głupotą zestrachanego petenta.

Otóż najbardziej rzucającą się w oczy cechą cudnych papierów jest ich wystylizowanie na papiery urzędowe.

Mnóstwo tam w pierwszym rzędzie imitacji pieczątek i podpisów - bo wszystko to są "dokumenty" podlegające natychmiastowemu "zarejestrowaniu". Do tego "Oficjalny Numer Uczestnictwa" ("oficjalny" to po polsku tyle, co "urzędowy"), "oficjalna lista nagród" oraz "oficjalna gwarancja" będąca "dokumentem potwierdzającym" (z niby-urzędowym numerem typu "coś tam łamane przez coś tam") plus dwa oddzielnie numerowane "potwierdzenia". Ostatnie wątpliwości niedowiarków powinna zaś rozwiać informacja, że regulamin loterii zatwierdziło samo Ministerstwo Finansów, od którego w rzeczy samej nic bardziej oficjalnego na tym oficjalnym świecie być nie może.

Zamiast ludzkich zwrotów w rodzaju "przyznajemy Panu" itp. pomysłodawcy loterii namiętnie używają ohydnych urzędowych form bezosobowych typu: "przyznano", "potwierdzono", "sprawdzono", "wystawiono", a nawet - chyba wyłącznie po to, bym poczuł swą znikomość wobec potęgi Urzędu - "zezwolono". "Zezwolono" mianowicie podwyższyć mi nagrodę, jeśli w odpowiednim terminie obślinię, przykleję i wyślę (wraz z zamówieniem!) załączony znaczek...

I mnie piknęło przy tym serce, zastanawiam się więc, jak od swych obowiązków loteryjnych wywiną się adresaci mniej odporni psychicznie, albo ci o umysłowości statystycznej (czyli tacy, co to wedle badań rozumieją mniej więcej połowę średnio trudnego tekstu), gdy przeczytają:

"Jeżeli poniżej znajduje się [a znajduje się - L.S.] przyznany Uczestnikowi Loterii znaczek ZAMÓWIENIE EKSPRESOWE, prosimy nakleić go na dokumencie ZAMÓWIENIE EKSPRESOWE i odesłać niezwłocznie wraz z dokumentem OFERTA SPECJALNA w załączonej kopercie (najpóźniej w terminie 7 dni)".
"Odesłać niezwłocznie", "najpóźniej w terminie" - brzmi to prawie jak wezwanie do urzędu skarbowego! Czyli nie ma ratunku: papier jest urzędowy, nigdzie nie napisali, czy nie odsyłać go też "zezwolono", więc ruki pa szwam i robić, co każą!

To oczywiście przykre, że specom od marketingu u Bertelsmanna wyszło, że do Polaków nadal nie zaszkodzi przemawiać tonem nie znoszącego sprzeciwu czynownika, bo na widok paru "pieczątek" i "dokumentów" dokumentnie głupieją. Z drugiej jednak strony należy im się wdzięczność za ten piękny dowód, że żadni z nas, pożal się Boże, "indywidualiści", bo dusza nasza dalej etatystyczna, że - krótko mówiąc - nie "dziki kapitalizm" Polaków nęci i straszy, lecz dziki urząd, najdziksze obiecujący swawole. Choć nie dla każdego przecie - bo imię jego Loteria.

*

Skąd naprawdę wieje wiatr (niosący zapach pieniędzy), czują również wrażliwi artyści. Jedni po staremu wyłudzają od urzędów stypendia, dotacje, zapomogi etc. etc., inni - jak na przykład założyciele CUKTStrona internetowa Centralnego Urzędu Kontroli Technicznej - sami postanowili zostać Urzędem.

Zgodnie z tradycją mogliby wprawdzie zostać co najwyżej rozmamłaną "grupą artystyczną", ale zauważyli, że gdy przedstawiali się jako "grupa", nikt nie chciał z nimi rozmawiać. Natomiast gdy oznajmiali, że są z Centralnego Urzędu Kultury Technicznej, sekretarki od razu stawały na baczność.

CUKT dał się niedawno poznać nieco szerzej, kiedy w ramach całkiem przyjemnego happeningu zgłosił swoją kandydatkę na prezydenta RP - Wiktorię Cukt. Naturalnie kandydatkę wirtualną - w dobie panowania informacji najlepszym prezydentem będzie bowiem ktoś, kto sam jest czystą informacją. W swej odezwie wyborczej elegancka Wiktoria propaguje m.in. projekt państwa, "w którym politycy staną się zbędni, a ustrój demokracji parlamentarnej przeistoczy się w elektroniczną demokrację".

Kliknij, by powiększyć [10 KB]
[Wiktoria Cukt - prezydent 2001!]

Na razie jednak boleśnie niewirtualni politycy nasi dalej uchwalają, że aż furczy, ustawy cudne jak loteria u Bertelsmanna, rząd rządzi, urzędy urzędują, i próżno by pytać, na co i po co to wszystko tak gna... Po prawdzie oni sami wciąż o tym gadają cosik, nawołują się, nawet do nas czasem pokrzykują, ale już im echo odpowiada: "Byle do wyborów, byle do... byle..."

W końcu żyjemy w czasach, w których - jak napisali rozsądnie w swej "Deklaracji" urzędnicy CUKT - to, czy informacja ma znaczenie, nie ma żadnego znaczenia.


© Lech Stępniewski maj 2000

Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny