Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny

 

PARODIE POLITYCZNE

LECH STĘPNIEWSKI


Nasze życie po raz kolejny stało się szczęśliwsze i weselsze, więc parodia jest już w nim doprawdy wszechobecna.

Nie dalej jak tydzień temu byłem na występach znakomitego parodysty, Jacka Kuronia, który prawie od roku z wielkim powodzeniem udaje ministra pracy i opieki społecznej. Przyszli na te występy przeważnie naburmuszeni staruszkowie i miłe, żywo reagujące staruszeczki. Cóż, socjalizm to w pewnym sensie emeryt wśród ustrojów i nic dziwnego, że właśnie emeryci są najwierniejszą pulicznością ministra od pracy i opieki czyli samej kwintesencji socjalizmu.

Ponieważ jednak emerytom żyje się teraz cieniutko, więc minister Kuroń, żeby ich choć trochę rozweselić, od samego początku udawał, jakby był ministrem z jakiegoś zupełnie innego rządu, powiedzmy - z czasów schyłkowego Gierka. Robił smutną, zatroskaną minę, gdy mówił o bolączkach, dawał różne śmieszne odpowiedzi, a na koniec wyraził uznanie całemu społeczeństwu, które to wszystko z poświęceniem znosi, choć przecież wiedziało co je czeka, bo mu to zawczasu zapowiedzieliśmy. Amen.

Ładne, ale parodiowanie języka ancient regime'u to w końcu żadna sztuka i przejadło się. Te "wicie, toarzysze, zabezpieczymy spoeczeństwu kartofel i socjalizm", nikogo już nie śmieszą. Prawdziwą sztuką jest takie wydestylowanie komunistycznego stylu myślenia, żeby jego istota pozostała, choćby nawet wszystkie słowa miały się zmienić. Wtedy wystarczy proste podstawianie.

Zamiast "przeklęta spuścizna sanacji" mówimy "45 lat komunistycznych rządów". W zdaniu: "Nie ma dla Polski innej drogi niż socjalizm", w miejsce "socjalizmu" wstawiamy "plan Balcerowicza", a operację cenowo-dochodową zamiast "zgodną z planem" nazywamy "otwarcie zapowiedzianą".

Minister Kuroń nie jest w parodiowaniu komunistów wcale odosobniony. Dziś jednak żeby być politykiem branym serio, trzeba parodiować coś dobrze już omszałego, najlepiej z II Rzeczpospolitej.

Marszałek Ślisz udaje Witosa i nie nosi krawata. Komitety Obywatelskie udają BBWR i kochają Mazowieckiego. Mamy już zjazdy legionistów, kilka PPS-ów i chyba ze dwa razy tyle endecji. KPN-owcy udają strzelców i chodzą w maciejówkach. Dmowskiego udaje zbiorowo cała rodzina Giertychów, samego zaś Komendanta udaje sam Przewodniczący, który ostatnio co i rusz kogoś obraża, domaga się rządów silnej ręki i raz po raz zapowiada, że jak wróci z Sulejówka, to znaczy z ryb, zrobi z tym wszystkim porządek. No, ale Przewodniczącego przynajmniej coś realnego z Dziadkiem łączy: mianowicie wąsy.

Pozostaje pytanie: kogo udaje społeczeństwo? Otóż społeczeństwo jest raczej konserwatywne i wciąż udaje to samo. Jeśli bezrobocie wynosi 3%, a spadek produkcji 30%, to łatwo wyliczyć jak spadła wydajność pracy. A więc po staremu: państwo udaje, że nam płaci, a my udajemy, że pracujemy.

I tak oto komunizm, który za pierwszym razem pojawił się jako tragedia, teraz ma szansę pobyć z nami jeszcze przez jakiś czas jako swoja własna parodia.


© Lech Stępniewski 1990

Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny