Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny

 

Z MOTYKĄ NA SŁOŃCE

LECH STĘPNIEWSKI


Podobno jedyne w miarę jasne odróżnienie prawicy i lewicy wygląda tak oto, że lewica siedzi po lewej, prawica zaś po prawej stronie prowadzącego obrady. Niektórzy nawet wyciągają z tego daleko idący wniosek jakoby pojęcia lewicy i prawicy nie miały sensu bez jakiejś formy parlamentaryzmu.

Tymczasem p. Adam Wielomski, umysł niepokorny i dalekowzroczny, dojrzał korzenie podziału na prawicę i lewicę hen w epoce neolitu i odkrycie swoje ogłosił w 38 numerze "Najwyższego CZASU! Człowiek, powiada p. Wielomski, "zawsze był, jest i będzie taki sam" i już wtedy "dzielił się na dwa rodzaje: na rolnika i na pasterza". Rolnicy, czyli pra-lewica, byli pacyfistami, humanistami, demokratami i czcili żeńskie bóstwa chtoniczne, tj. związane z ziemią. Natomiast pasterze to wojownicy o elitarnej, hierarchicznej i autorytarnej wizji świata; czciciele słońca, darzący kultem siłę i męskość. "Istotą prawicy jest więc solarność - elitaryzm; istotą lewicy zaś chtoniczność - egalitaryzm".

Najpierw wszystko działo się jak Słońce przykazało, bo "pasterze najeżdżali rolników", zakładali państwa i zostawali w nich arystokratami. Niestety, nie tak dawno temu, a dokładnie w 1789 roku, rolnicza "chtoniczna masa" porwała się z motykami na solarnych zdobywców, a nawet ich "rozniosła w pył" (p. Wielomski nie tłumaczy, a szkoda, jakim cudem tego dokonała) - i od tamtej pory zaczęło się nieszczęście.

Jest to, owszem, miła bajka historyczna, dobrotliwie luzująca wodze rozdokazywanej fantazji. Nie bardzo jednak rozumiem, co w tej czysto pogańskiej wizji świata robią wzmianki o chrześcijaństwie. Gdyby pisał to kapłan Amona, a jeszcze lepiej - czciciel Wotana, nie sięgałbym po klawiaturę. Ale p. Wielomski wielokrotnie deklarował się jako chrześcijanin, więc byłbym bardzo wdzięczny, gdyby nie poskąpił mi kilku objaśnień.

Po pierwsze, czy aby na pewno "człowiek zawsze był, jest i będzie zawsze taki sam" od czasów neolitu. Czy zbawcza interwencja Boga, wcielenie Słowa, niczego w najgłębszej istocie naszego bytu nie zmieniła? A jeśli wszystko zostało po staremu, to czemu Stare Przymierze - wraz z drogim p. Wielomskiemu Prawem - nie wystarcza do zbawienia?

Po drugie, jak ta fantazja o potulnych rolnikach i wojowniczych pasterzach ma się do biblijnej historii o Kainie i Ablu, w której właśnie łagodny pasterz Abel zostaje zamordowany przez zgoła niepacyfistycznego rolnika Kaina?

Po trzecie i najważniejsze: skoro "prawdziwa prawica" (tj. solarna) "nie martwi się ludem" i "interesuje ją tylko elita", to co zrobić z tymi wszystkimi łzawymi kawałkami z Ewangelii o błogosławionych ubogich, o tym, że "co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" etc. etc. Co z zaleceniem rozdawania majątku, z uwagami, że pierwsi będą ostatnimi w Królestwie Niebieskim... Długo jeszcze mógłbym tak ciągnąć.

Nietrudno też zauważyć, że obraz Kościoła, jakiego pożąda p. Wielomski, wcale nieźle pasuje do starej Synagogi: kapłańska elita Lewitów, arystokracja uczonych w piśmie, pogarda dla amhareców, "ludzi ziemi", wojownicza bezwzględność przy poczynaniu sobie z takimi, dajmy na to, Amalekitami, no i żadnych kobiecych bóstw chtonicznych w rodzaju Maryi Panny. Po coś to psuł, Panie Jezu?

Czyżby zatem wynikało z tego, że na prawdziwym solarnym prawicowcu nawet chrzest nie do końca się przyjmie? Gdzie bowiem nie poskrobać wyłazi żyd albo zgoła poganin, co pewnie także w Boże Narodzenie, w czas zimowego przesilenia, odprawia swe ohydne obiaty i czci skrycie Sol Invictus, Słońce Niezwyciężone.

Fryderyk Nietzsche, który fantazjował nie gorzej od p. Wielomskiego - i któremu nb. też bliżej było do Starego Testamentu niż do Nowego - przynajmniej stawiał rzecz uczciwie: "Czy mnie zrozumiano? Dionizos przeciw Ukrzyżowanemu!"


© Lech Stępniewski wrzesień 2000

Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny