Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny

 

MONOLOGI TRYUMFUJĄCEGO KROCZA

LECH STĘPNIEWSKI


Ponieważ lubię młode i figlarne dziewczęta, a nadto lekarz zalecił mi długie spacery, wybrałem się na tegoroczną Manifę organizowaną 8 marca przez feministki oraz inne siły niepowstrzymanego postępu. Traf chciał, że zaraz na samym początku, jeszcze pod pomnikiem Kopernik, która - jak pamiętają miłośnicy "Seksmisji" - była oczywiście kobietą, spotkałem starą znajomą z liceum. - A co ty tu robisz? - zapytała zdziwiona. - Wiesz, żona nie ma czasu, bo zabrała się za sprzątanie i szykuje obiad, więc przyszedłem walczyć o jej wyzwolenie - odpowiedziałem.

Tę typową dla męskich szowinistów głupawą odzywkę dr Agnieszka Graff, jedna z Matek-Założycielek Manify, z pewnością uznałaby za klasyczny "dowcip seksistowski", który to dowcip zawsze "stanowi rodzaj przemocy - w ten sposób raz po raz pokazuje się nam, gdzie jest nasze miejsce w ludzkim stadzie" (A. Graff, "Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym"). Ponieważ jednak, jak zauważa dr Graff, "oskarżenie o brak poczucia humoru to klasyczna metoda atakowania feminizmu, stosowana już wobec naszych prababek sufrażystek", cała Manifa aż trzęsła się od gejzerów słusznego śmiechu. Wiadomo przecie, że dowcipy o blondynkach to dno, seksizm i wykluczenie, natomiast takie na przykład parodiowanie liturgii katolickiej jest okropnie śmieszne i żadnych imponderabiliów niczyjej godności nie narusza.

Kliknij, by powiększyć [25 KB]

Seksizm w reklamie to naturalnie obrzydliwość
Kliknij, by powiększyć [15 KB]

A tak elegancko reklamowała się sama Manifa

Byli też przebierańcy, na pohybel wojennym podżegaczom walono w bębny, dr Kazimiera Szczuka robiła ucieszne miny, a radykalne cheerleaderki odśpiewały wesoły protest-song. Nie, nie będę streszczał. W końcu uciemiężonym kobietom należy się, by nawet w reakcyjnym prawicowym tygodniku mogły przemówić wreszcie "własnym głosem" (pisownia oryginału nb. ofiarowanego mi przez jedną z miłych p. cheerleaderek):

"8 marca to dzień kobiet / o tym świecie wam opowiem / cały świat nam daje kwiatki / bo my dobre żony, matki / zawsze uśmiech jest na twarzach / biały welon przy ołtarzach / duże brzuchy raz do roku / potem dzieci tłum przy boku / dobra bozia z góry zerka / jak nam w rękach tańczy ścierka / odkurzamy, prasujemy / i pierzemy, gotujemy / w naszych sercach super siła / zawsze jestem przecież miła / rano wnosze ci śniadanie / za to kochasz mnie mój panie"
I tu następowała radosna pointa:
"8 MARCA - W TĄ SOBOTĘ
JA PIER**LE TĄ ROBOTĘ
IDĘ BAWIĆ SIĘ Z SIOSTRAMI
DZIŚ PATRIARCHAT POKONAMY
".
Song pod koniec trochę gubi rytm, a to przez ten przeklęty czterosylabowy "patriarchat", dlatego artystki ze szczególnym entuzjazmem akcentowały ów wcześniejszy wers o "pier**leniu roboty". Proszę się jednak niepotrzebnie nie gorszyć: wykrzykiwały to bowiem dziewczątka poczciwe i niewinne; jeśli idzie o gotowanie będące zapewne dopiero na etapie herbaty i jajecznicy. Również rewolucyjność samej pieśni wydała mi się nader skromna, skoro nawołuje ona, by "tą robotę" pier**lić tylko w "tą sobotę", z czego można wywnioskować, że od poniedziałku wszystko znowu będzie tak, jak "dobra bozia z góry" przykazała: gary, pieluchy i ścierki.

Jeśli miałbym się już czegoś czepiać z wrodzoną męską małostkowością, to jedynie tego, że w patriarchalnej polszczyźnie mówi się "tę sobotę" i "tę robotę". Doprawdy, nie przystoi feministkom okazywać podobną nonszalancję gramatycznemu rodzajowi żeńskiemu, może by więc przed kolejną Manifą dr Szczuka raczej zadiustowała dziełka swych sióstr, zamiast z godnym podziwu samozaparciem aspirować do stania się feministyczną Polą Negri.

Kliknij, by powiększyć [27 KB] Kliknij, by powiększyć [24 KB]

Feminizm to rzeczywiście projekt zupełnie nowej kultury

Co do samego patriarchatu zaś, to naturalnie pluto na niego nieustannie, a także dobitnie uświadomiono mi raz na zawsze, że jako mężczyzna właśnie dzięki niemu więcej zarabiam, zajmuję lepsze stanowisko, mam więcej szans na byczenie się w sejmie i w ogóle zażywam tak znacznych rokoszy, że choć wcześniej czasem ogarniało mnie zwątpienie, teraz gotów jestem bronić patriarchatu bardziej niż niepodległości.

Najzupełniej zresztą niepotrzebnie, gdyż feministyczna Manifa to w sumie impreza miła i absolutnie nieszkodliwa - niczym surrealistyczny happening. Zorganizowana w tym roku po raz szósty zaczyna już obrastać tłuszczykiem rutyny, a jej program coraz bardziej staje się przewidywalny niczym program telewizyjny na Sylwestra, gdy obowiązkowo dają "Bodyguarda" albo "Pretty woman". W tym roku za "aktualny akcent" robił wprawdzie protest przeciwko wojnie w Iraku, bo z ostatnich demonstracji antywojennych zostało sporo gotowych transparentów, ale rok temu był Afganistan, a za rok też się przecież coś znajdzie. O sytuacji irackich kobiet jakoś nikt nie wspominał - widocznie jest im pysznie i niech tak zostanie.

Z okazji Manify postępowe środowiska kobiece nadęły się, natężyły i wydały tzw. Manifestę, która podpisało mnóstwo pań oraz profesor Jan Tomasz Gross i Dorota Masłowska, którą nie tak dawno naiwnie posądzałem o niezależne poczucie humoru. Zaczyna się ten dokument trochę zaskakująco, bo od stanowczego stwierdzenia: "Jesteśmy wolne. Korzystajmy z naszej wolności!", co wygląda jak wstęp do postulatu samorozwiązania się ruchu feministycznego po walnym zwycięstwie. Dalej jest jednak po staremu: trochę o aborcji, trochę o pieniądzach, trochę ekologii, trochę demagogii, ale także garść zdroworozsądkowych postulatów, z którymi zgodzi się nawet gruboskórny prawicowiec. Na przykład żeby zdecydowanie reagować na przemoc. Proszę się nie śmiać - dla lewicowej umysłowości to prawdziwe odkrycie!

Manifesta zachęca także do szanowania związków homoseksualnych ("wszystkie uczciwe związki między ludźmi") i surowo przestrzega: "Nie dajmy sobie wmówić, że różnica w płacach na niekorzyść kobiet to kwestia rynku - to dyskryminacja". Ale już nie wyjaśnia, czy na szacunek zasługuje również wielożeństwo, oraz czy istniejąca i pogłębiająca się na niekorzyść mężczyzn różnica w wykształceniu to też przejaw dyskryminacji, "kwestia systemu edukacyjnego", czy może efekt tego, że sterroryzowane przez patriarchat dziewczynki są na ogół pilniejsze od chłopców.

Zastanowimy się jednak nad tym może kiedy indziej, nie poszedłem bowiem na Manifę, by się spierać i szukać dziury w całym. Toteż gdy w wśród manifestujących zauważyłem papieżycę (a co najmniej biskupkę) polskiego feminizmu, Kingę Dunin, wyznałem jej z męską nieśmiałością, że wprawdzie kompletnie się z nią nie zgadzam, ale dziś chciałbym zawrzeć rozejm. - A dlaczego się pan nie zgadza? - usłyszałem. - Przecież to, co mówię, jest całkowicie racjonalne. Czy pan jako mężczyzna nie jest istotą racjonalną? - dodała Kinga Dunin tonem, w którym wyczułem lekką drwinę oraz pewien feministyczny sznyt, z jakim spławia się tzw. "miśków". - Może nie będziemy teraz o tym dyskutować? - bąknąłem speszony, ale zaraz pomyślałem, że taka odmowa kontynuowania prawdziwie racjonalnego damsko-męskiego dialogu wygląda niegrzecznie, więc zapytałem: - Czy mogłaby mi pani wobec tego racjonalnie wyjaśnić, dlaczego moja żona, która jest przeciwniczką aborcji, powinna płacić za to, że inne kobiety mają ochotę na przerwanie ciąży?

- Eee, nie chce mi się - powiedziała Kinga Dunin i odwróciła się plecami.


OBRAZKI Z MANIFY
(Kliknij na obrazek, by go powiększyć - i chwilę poczekaj)

 

Kliknij, by powiększyć [23 KB]

P. Izabela Jaruga-Nowacka, pełnomocniczka rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, ma świetną posadę: rządzi za nasze pieniądze, a jednocześnie nawołuje do rewolucji


Kliknij, by powiększyć [32 KB]

Kolejna zawodowa kobieta - p. Wanda Nowicka. Pod kolumną Zygmunta opowiadała o tratowaniu końmi sufrażystek i innych okropieństwach - aż strach było słuchać. Wyrażała też nadzieję, że to się już nie powtórzy. No pewnie, bo skąd wziąć konie?


Kliknij, by powiększyć [40 KB] Kliknij, by powiększyć [60 KB]

W połowie marszu doszło do starcia ideologicznego. Z lewej strony - lewacy. Z prawej - wszechpolacy. Po obu stronach kobiet jak na lekarstwo. A co z parytetem w zadymach ulicznych?


Kliknij, by powiększyć [17 KB] Kliknij, by powiększyć [37 KB]

Lewacy wymyślają wszechpolakom ("burżuje", "faszyści" etc.). Wszechpolacy wymyślają lewakom (m.in. "eutanazja dla pedałów")


Kliknij, by powiększyć [30 KB]

Z happeningu antywojennego odegranego przed pałacem prezydenckim jasno wynikało, że kobiety-generałki byłyby jeszcze bardziej krwiożercze niż mężczyźni!


Kliknij, by powiększyć [36 KB]

P.T. homosie rozwinęli wprawdzie swe sztandary, ale trzymali się przez cały czas na uboczu. Aż tak nie lubią kobiet?


Kliknij, by powiększyć [15 KB]

A ten smutny pan najwyraźniej poszedł masochistycznie zademonstrować światu swój pesymizm. O małowierny, czemużeś zwątpił!?


© Lech Stępniewski marzec 2003

Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny