Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny

 

KOMPUTER POLITYCZNIE POPRAWNY

LECH STĘPNIEWSKI


Błądzi, kto myśli, że sierp i młot w roli symbolów obrządku międzynarodowosocjalistycznego można zobaczyć już tylko w miejscach tradycyjnie postępowych lub zaniedbanych. Nawiedzają one także najporządniejsze domy, a to za sprawą gry komputerowej o nazwie "Cywilizacja" autorstwa pana Sida Meiera. Zapewne bawiło się w nią już kilka milionów osób - w większości młodych, o niepełnej używalności rozumu - warto więc przyjrzeć się jej przesłaniu.

"Cywilizacja" należy do gier strategicznych, ale nie tak abstrakcyjnych jak szachy. Ponieważ udaje symulację prawdziwej historii, zaszyto w niej garść niby-wiedzy udającej tzw. "Civilopedię". W notkach o godnej podziwu zwięzłości i z zasady nie przekraczających stu słów, objaśnia się m.in. co to była trirema i na czym polega feudalizm. Zacząć trzeba skromnie: od stanowiska wodza niewielkiego plemienia w roku 4000 p.n.e. Jeśli jednak ucywilizujemy się jak należy, czeka nas posada imperatora i zwykłe w takich razach panowanie nad światem. Świat ów zaś toczy się koniecznie ku lepszemu: osadnicy zakładają miasta, w miastach ćwiczą się żołnierze, do tego irygacja, demokracja, podatki - słowem, postęp całą gębą.

Cywilizacji do wyboru jest czternaście i już ich zestaw świadczy o staraniach autora, by nikomu nie zrobić przykrości. Obok wielkich cywilizacji antycznych (rzymska z Cezarem, grecka z Aleksandrem Wielkim) i nowożytnych (angielska z Elżbietą I, amerykańska z Lincolnem) pojawiają się także Mongołowie, Aztekowie a nawet Zulusi (król Czaka). Oni również mają szansę pierwsi wynaleźć koło, silnik parowy czy - bardzo wysoki szczebel postępu! - związki zawodowe. Niestety, są i niedociągnięcia: razi np. szowinistyczne pominięcie Eskimosów, bo nieobecność cywilizacji japońskiej to już chyba sprawa amerykańskich kompleksów. Nie ma też Żydów, co zapewne zmartwi P.T. antysemitów, którzy znów będą musieli pocieszać się tym, że Żydzi i tak są wszędzie.

Nie zabrakło natomiast Rosjan z Wielkim Józefem Stalinem ani Chińczyków z Mao Tse Tungiem. Po pierwsze jest ich za dużo, a po drugie istnienie postępu bez nich przekracza chyba wyobraźnię przeciętnego Amerykanina. Bardzo to ładnie wygląda: Stalin i Mao w panteonie 14-tu największych "cywilizatorów". Z ideowych socjalistów jak zwykle zapomniano o Hitlerze i dlatego cywilizację niemiecką reprezentuje "kochający inaczej" - a więc też trochę postępowy! - Fryderyk Wielki.

Historia, tak jak ją sobie wyobraża pan Sid Meier, polega na wynajdywaniu kolejnych Postępów Cywilizacji, każdy zaś Postęp pociąga za sobą następne. Dlatego ten, kto zna alfabet i murarstwo, wynajduje matematykę. Pismo i filozofia dają w rezultacie religię (religię w ogóle, jak u Comte'a, a nie np. jakieś tam partykularne chrześcijaństwo!), filozofia zaś wraz z uprzemysłowieniem prowadzą ciupasem do komunizmu. Komunizm bowiem to także Postęp Cywilizacji, choć - co przyznaje zilustrowana sierpem i młotem notka z "Civilopedii" - jego dotychczasowa realizacja rozminęła się z obietnicami. Jak widać, przed postępem nie ma w tej grze ucieczki, chyba że w postęp jeszcze większy. Kolejność wynajdywania można po prawdzie trochę zmieniać, ale w końcu trzeba będzie wynaleźć i te nieszczęsne związki zawodowe i nawet demokrację, która nb. tym różni się od innych ustrojów, że (proszę nie pęknąć ze śmiechu) jest absolutnie wolna od korupcji.

Nawet najbardziej postępowa cywilizacja nie może jednak obyć się bez cudów. Rzecz jasna - cudów świata. I tutaj pan Sid Meier wykazał się pewną inwencją, albowiem obok Wiszących Ogrodów, Piramid etc. policzył między cuda również Zaporę Hoovera (wielka budowa amerykańskiego socjalizmu), Prawa Wyborcze Kobiet i ONZ. W tym ostatnim wypadku być może rzeczywiście mamy do czynienia z cudem, bo to przecież cud prawdziwy, że ta organizacja jeszcze istnieje, a nawet bywa przez niektórych traktowana poważnie.

Niestety, takie cudowności oraz wynajdywanie postępu sporo kosztują, więc co jakiś czas komputer wyświetla niedobrą nowinę o stanie naszego portfela. Ale i na to znajdzie się prosta rada: trzeba mianowicie podnieść podatki lub zwiększyć ilość poborców podatkowych. W końcu to też postęp i dziejowa konieczność!

Gdy nareszcie złupimy konkurencyjne cywilizacje manu militari, własnych zaś obywateli - podatkami, nadchodzi pora, by roztropnie pomyśleć o ucieczce. Budujemy naonczas spory statek kosmiczny, ładujemy doń parę tysięcy najwierniejszych towarzyszy i bierzemy kurs na Alfa Centauri. Tak oto socjalizm opuszcza układ słoneczny. Koniec zabawy.


© Lech Stępniewski marzec 1994

Strona główna
Indeks tematów
Indeks osób
Spis alfabetyczny